Kontrola/wymiana łańcuszka rozrządu Previa I - zrób to sam

wszystko co dotyczy silnika i jego bliskich okolic.

Moderatorzy: Matka prEvka, galtom, parrot, HOYNA, 0jciec Prezes, Ladapis

kluch
Previanin
Previanin
Posty: 10
Rejestracja: sob 28 lip, 2012
Lokalizacja: Sopot
Kontakt:

Kontrola/wymiana łańcuszka rozrządu Previa I - zrób to sam

Post autor: kluch » sob 27 sty, 2018

Nie trafiłem na podobny temat więc niniejszym stwarzam.

Moim zdaniem jeśli ktoś ma trochę pojęcia, kultury technicznej i podstawowe narzędzia to ogarnie. Jeśli ktoś nie bardzo umie zmienić koło albo olej ale ma dużo dobrych chęci to nie polecam bo może się to skończyć smutkiem i długofalową niechęcią do samodzielnych napraw.

Do Previi I 2.4 benz z oryginału albo zamiennika można kupić łańcuszek z tego co pamiętam tylko zakuty w kółko czyli do montażu w całości - co jest dość kłopotliwe. Niby ten sam łańcuch jest w Hilux i Hiace 2.4 benz (silnik 2RZ) ale to też pewnie niewiele daje. Dlatego polecam kupno odcinka i zakucie nowego porządnego japońskiego łańcucha na silniku. Łańcuszek jest rolkowy o oznaczeniu technicznym 06B - ja polecam np. DID 06BH. Moendals czy Tsubaki tez robią łańcuchy o tym module ale to są takie tanie przemysłowe. Ma mieć 102 ogniwa - kupujemy tzw. otwarty (tzn. w wężu a nie zakuty jak naszyjnik - ewentualnie może być naszyjnik ale będzie go trzeba rozłączyć przed montażem). Taki nowy DID kosztuje jakieś 300zł - potrzebna też będzie zakuwka (tzw. ogniwo łączące zakuwane - wsuwki/agrafki jak w rowerze nie polecam). Tych zakuwek polecam kupić sobie na wszelki słuczaj ze 3-4 szt. na wypadek poprawek czy niezadowolenia z estetyki naszego debiutu.

Najpierw diagnoza. Wywalamy prawy fotel, zdejmujemy pokrywę podfotelową i widać silnik. Zdejmujemy co tam trzeba po drodze i pokrywę zaworów. Mamy gołe wałki rozrządu i łańcuszek. Na dole łańcucha widać napinacz - to jest taki ząbkowy zapadkowy - prosty w obsłudze i działaniu. Najpierw sprawdzamy stan łańcuszka - tzn. ile ząbków jest wysunięty napinacz. Nie pamiętam już dobrze ale graniczne wysunięcie na ząbkach to jakieś 15-20mm. Ponadto łańcuch nie powinien zwisać luźno czy odchodzić od zębatki koła rozrządu.

Jeśli uznasz na tym etapie, że twój łańcuch jest super to składasz i tyle.

Jeśli chcesz go wymienić to czytasz dalej.

Najpierw obczajamy znaki na wale korbowym i na wałkach rozrządu. Znaki wału korbowego są na tym kole wychodzącym z silnika do przodu w stronę wału napędzającego alternator i pompy. Znaki są czytelne i logiczne. Znaki na wałkach są w postaci odgniecionych kropek - też bardzo sugestywne. Jak ktoś chce to może sobie jeszcze wykręcić świece - lżej kręcić silnikiem i można się dodatkowo upewnić co do położenia wału. Znaki i ich położenie najlepiej zanotować.

Następnie ustalamy system podparcia napinacza. Za pomocą wkrętaka daje się odchylić zapadkę i za pomocą drugiego przytrzymać wysuw napinacza w pozycji cofniętej - tak, by nie napinał łańcuszka. To jest wersja dla lenia - bardziej skrupulatni mogą na cały czas operacji wymontować cały napinacz w ogóle w dół - trochę zabawy jest ale można.

Można spróbować odkręcić kółko łańcuchowe od górnego wałka rozrządu - ale u mnie nie chciało pójść.

OD TEGO MOMENTU TRZEBA BARDZIEJ MYŚLEĆ.

Rozkuwamy łańcuszek. Wybieramy ogniwko na którym chcemy rozłączyć. Przed i za nim zaczepiamy sobie coś za łańcuszek - żeby nam te końce gdzieś nie pouciekały jak rozkujemy. Techniki różne - najbardziej kulturalnie jest oszlifować dwa sworzonki wybranego ogniwa i wycisnąć/wybić je z blaszek albo też skorzystać z rozkuwarki.

Teraz robimy żeby przy kręceniu samym wałem korbowym tłoki nie pochlastały się z zaworami - musimy odkręcić wałki rozrządu. Górny zdejmujemy w cholere, dolny odkrecamy na mostkach i odchylamy do sie - może się trzymać na końcu w stronę aparatu zapłonowego ale żeby krzywki nie naciskały na szklanki.

Zawory wszystkie są zamknięte więc możemy przeciągać. Do starego łańcuszka mocujemy nowy - najlepiej za pomocą ogniwa zakuwanego ale tylko wciśniętego (bez rozpęczania sworznia). Kręcimy wałem tak długo aż wciągniemy nowy łańcuszek w miejsce starego a cały stary będziemy mogli rozczepić na tym tymczasowym ogniwie i wywalić. Kręcić wałem korbowym można albo za ten wał napędzający alternator i wiatrak albo przy skrzyni manualnej na wysokim biegu za tylne koło.

Przykręcamy z powrotem wałki - od razu muszą trafić na znaki - musi się zgrywać wał korbowy z górnym wałkiem i dolny wałek z górnym. Jak tu coś pochrzanisz to będziesz gniótł zawory w tłoki.

Łączymy końce nowego łańcuszka ze sobą. Wsuwamy zakuwkę i zamykamy ją od drugiej strony. Następnie trzeba zakuć sworzonki - techniki są różne. Oficjalna jest w fabryce na maszynie, mniej oficjalna ręczną zakuwarką a możliwa radziecka działająca za pomocą czujnika uniwersalnego. Należy zrobić to skutecznie i rozumnie - zalecam wyznaczyć sobie, by nasze zakucie wyglądało identycznie jak te fabryczne na innych ogniwkach. Można dorobić sobie praskę, kopyto itd.

Jak już mamy zakute to znowu sprawdzamy znaki czy coś się nie pokiełbasiło. Zanim pokręcimy wałem to odpuszczamy napinacz żeby mógł naciągnąć sobie swój piękny dziewiczy łańcuszek. Lepiej parę razy sprawdzić i pokręcić silnikiem ręcznie więcej razy niż przy odpalaniu usłyszeć smutny ostatecznie dźwięk.

Jak uznamy, że jest z pewnością dobrze i szwagier/sąsiad to potwierdzi swoim okiem fachowca od motorowerów to składamy pokrywę zaworów i co tam jeszcze zostało i rura z komfortem w stronę zachodzącego słońca.

Jeśli czegoś nie napisałem to zapomniałem albo uznałem za oczywiste. Za niewłaściwe lub nieskuteczne wykorzystanie naturalnie nie odpowiadam.

ODPOWIEDZ